25 lutego 2013
[czym na mecz? czyli ruchome schody na Letną]
13 lutego 2013
[w zdrowym ciele zdrowy duch, czyli sport na Letenskich błoniach]
*jak głosiło hasło Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego Sokół stworzonego na wzór czeskiego.
**Konrad Heinlein - Wikipedia
28 stycznia 2013
[zimowo]
25 lipca 2012
[Letenský zámeček]
Tak we wspomnieniach pisał czeski impresjonista Antonín Slavíček, a ja go już cytowałam, w jednym z pierwszych wpisów. Ale Letenský zámeček zasłużył na osobny wpis.
Zameczek. Zdjęcie tymczasowo STĄD

Takie widoki!
..................................................................................................
*o letenskich Belvederach będzie osobna notka, bowiem nazwa wędrowała od miejsca do miejsca
**"Povidky z Letne" Jiří Slavíček, s.123
18 lipca 2012
[Pražské filmové léto]
** eVstupenky kupujemy na stronie kina. W programie, obok tytułu filmu jest zawsze opcja "rezervace" - tam możemy albo dokonać rezerwacji, albo kupić bilet elektroniczny. eVstupenkę należy wydrukować i przynieść ze sobą:)
19 czerwca 2012
[Lusofona - portugalski festiwal w OKU]
W tym tygodniu w kinie BIO OKO (i nie tylko w Oku) odędzie się 5. edycja LUSOFONY, czyli festiwalu kultury krajów portugalskojęzycznych.
START CZWARTEK 21.6
W naszym kinie będziecie mogli zobaczyć filmy w języku portugalskim oraz MECZ PORTUGALIA vs. CZECHY, oczywiście w sali kinowej:)
OKO-barmani przygotują egzotyczne drinki, na scenie przed kinem DJ Marcos Nery, brazylijska tancerka Simone Correia i kapela Tam Tam Batucuda.
W sobotę impreza będzie kontynuowana nad Wełtatawą, już poza siódemką.
ach, zapomniałam dodać - WEJŚCIE ZA FREE!!!
4 czerwca 2012
[Česko - Maďarsko 1:2]
Czesi już we Wrocławiu, ale zanim wyjechali, wybraliśmy się na towarzyski mecz z Węgrami. Mecz odbył się na Letnej na stadionie klubu AC Sparta.
Należę do osób, które sport omijają bardzo szerokim łukiem (chyba że jest to hokej), dlatego też nie spodziewajcie się relacji pełnej emocji. Na mecz poszłam z dwóch powodów. Raz w życiu być wypada, żeby stwierdzić, że to faktycznie nuda, no i bilety były po 50 koron.

Jakość zdjęć niestety nie powala, ponieważ aparat postanowił zostać w domu. Z tego co zrobiłam telefonem próbowałam wyciągnąć co się da, ale niestety, to dalej tylko telefon.
Petr Čech się rozgrzewa
Sektor pełen energii - najmłodsi kibice
Za chwilę się zacznie...
Trikolora na trybunach w czasie hymnu
Stadion bez podziałów - młody kibic Slavii*
Niestety nie udało mi się uchwycić węgierskich kibiców, którzy zajmowali sektor w przeciwległym rogu, ani też napić się piwa w przerwie, bo kiedy odstaliśmy swoje w kolejce dowiedzieliśmy się, że piwo došlo, czyli wyszło.**
Magazyn Czeskiej Reprezentacji rozdawany przy wejściu
Mecz zakończył się wynikiem 1:2 dla Węgrów.
Link do całego meczu: http://www.ceskatelevize.cz/ivysilani/10114956110-fotbal/212471291200001-cesko-madarsko/
........................................................................................................................
*Sparta i Slavie to dwa praskie kluby, które delikatnie to ujmując nie kochają się.
**Dla zdziwionych - w Czechach sprzedaje się na stadionach piwo. Fakt, że się skończyło w czasie meczu to mniej więcej taki sam skandal jakby w knajpie ktoś Wam powiedział, że piwa nie ma.
29 maja 2012
[Letná sobě! czyli o przestrzeni publicznej]
Mimo to w ostatnich latach powstają projekty, które ignorują duszę dzielnicy albo ją zupełnie niszczą.(...)
Letna potrzebuje zrozumienia i wizji(...).
*o tym, co z tego wynikło opowiada film Olgi Špátovej Oko nad Pragą [http://www.filmweb.pl/film/Oko+nad+Pragą-2010-599391], pokazywany w ramach Warszawskiego Festiwalu Filmowego w 2010 roku. Zdobył główną nagrodę za film dokumentalny.
25 maja 2012
[Peperoncino, czyli włoskie żarcie]
Właśnie wróciłam z przepysznego obiadu w mojej absolutnie ukochanej włoskiej knajpce i z tego powodu dzisiejszy wpis będzie pierwszym z cyklu poradnika gdzie na siódemce jeść i pić.
Restaurację Peperoncino znalazłam przegrzebując jakąś stronę prezentująca wszystkie denní menu* w dzielnicy (adres strony oczywiście zaraz zapomniałam i niestety nie jestem jej w stanie odnaleźć). Menu, które znalazłam nie było zbyt bogate - ale umówmy się, w końcu jest to jedynie denní nabídka, przecież obok tego istnieje też całkiem zwyczajna karta dań. Decydującą rolę zagrała pozycja lunguine losos.
Knajpkę znalazłam, zauroczył mnie prosty wystrój wnętrza, zamówiłam mimo pewnych obaw (ryby w Czechach....) i pokochałam Peperoncino całą częścią serduszka, którą mam przeznaczoną dla dobrego żarcia, pod-część włoskie żarcie.
Dziś po raz pierwszy udało mi się trafić na otwarty ogródek. Otóż do ogródka przechodzi się przez wąski korytarzyk i ląduje się na tyłach kamienicy. Po prostu część tak zwanego dworku należącego do tego budynku została zaaranżowana na część restauracji. Rozstawione na trawie stoliki, dwa olbrzymie kasztany gwarantujące trochę cienia, w rogu też trampolina dla dzieciaków.
Znów skusiłam się na ofertę z łososiem, jednak kiedy przyszłam o 14** to okazało się, że menu na dziś już wyszło. Mój smutny wzrok (i niechęć do proponowanego mi tuńczyka) wywołały krótką dyskusję między kelnerem a kuchnią (-Mamy jeszcze cośkolwiek łososia? -...coś sie znajdzie!) i udało mi się zjeść wymarzony obiad.
Na deser - małe tiramisu, a do rachunku - serwetkowa róża:)
Peperoncino mają swoją stronę internetową: http://www.restaurant-peperoncino.cz/ gdzie w lewym górnym rogiem można znaleźć ofertę na dany dzień (dania opisane raczej zwięźle, tzn. nazwa makaronu plus główny składnik). Jest też galeria - jak na razie tylko zdjęcia w środku, menu stałe, niezależne od pory dnia, formularz rezerwacji i mapka jak trafić. Strona jest po czesku, ale jest to czeski na poziomie niezbyt zaawansowanym, raczej zrozumiałym dla Polaków bez znajomości czeskiego. Mają też oczywiście FB stronę (menu na dziś oraz więcej zdjęć jedzenia).
Restaurant Peperoncino, Letohradská 34
PS. Maruderów, którzy by chcieli się przyczepić, że pierwszą knajpą jaką opisuję na teoretycznie czeskim blogu jest włoska restauracja, pragnę poinformować, że o tradycyjnych hospodach też tutaj będzie:)
.......................................................................................
*denní menu, denní naíidka - czyli po prostu menu na dany dzień. Taka oferta działa w większości czeskich knajp w porze obiadowej. Zazwyczaj znajduje się tam kilka dań głównych, czasem też zupy i w zasadzie jest to tańsze, niż danie ze zwyczajnej karty. Nie wiem jak w centrum, ale na siódemce przeciętna cena głównego dania to około 85 koron (czasem głównego dania razem z zupą). Peperoncino są trochę drożsi, ale są tych 30 koron warci.
**pora obiadowa w Czechach to mniej wiecej 12-15. Na początku wydaje się to wariackim pomysłem, ale idzie się przyzwyczaić.
22 maja 2012
[Letná, Bubny, Holešovice - zwięźle o historii]
Bubny, czyli bębny. Przynajmniej współcześnie. Jeśli chodzi o nazwę, niektórzy uparcie twierdzili, że to od jednego z właścicieli wioski, Heřmana z Bubna. Tylko że ów Herman pochodził z innych Buben, a wioska nad Wełtawą nazywała się tak już od wieków. Już w 1105r. wspomina o niej Kosmas w swojej kronice. W każdym razie Bubny są najstarszą zamieszkaną częścią półwyspu. Mieszkańcy osady trudnili się rybactwem i zapewne handlem - bo wieś leżała zaraz przy brodzie, przez który wiodła droga na staromiejskie targowisko. Przez swoje położenie Historia raczej osady nie omijała, a władcy szybko się zorientowali, że tak strategiczne miejsce powinno być majątkiem królewskim. A majątek można darować. I tak przechodząc przez stulecia przez różne ręce, w końcu XIX wieku Bubny zostały kupione przez miasto, połączone z Holešovicami i uchwałą sądu ziemskiego z dnia 18 listopada 1884 roku stały się siódmą dzielnicą Wielkiej Pragi.
Usiadłem na moment w letenskiej restauracji i spoglądałem na to morze świateł i strzech. Wróciłem do domu, chwyciłem sztalugę i farby, i malowałem wielkie, szczegółowe studia, jedno za drugim.
Widok z Letnej to jedno z największych dzieł czeskiego impresjonisty, Antonína Slavíčka.
Letná. Ręka w górę kto czytał Gottland?** A rozdział o pomniku Stalina dzieci pamiętają? Skoro pamiętają, to jesteśmy w domu. Znaczy nie w domu a na Letnej. Letná, dawniej Leteň nebo Letná pole, do mniej więcej XVIII wieku była winnicą. Zaniedbaną przez ostatnich właścicieli odkupiło w roku 1858 miasto i otworzyło ją dla mieszkańców. W parku stanęła restauracja z żelazną altaną, w której co niedziele odbywały się koncerty. Restauracja, przezywana Zameczek, działa do dziś. Starczy jeden cieplejszy dzień a stoły przed Zameczkiem są pełne. Najszybciej znikają miejsca najdalej od baru - ale z najlepszym widokiem na Pragę.
Zameczek jesienią.
[Zdjęcia małe? To klik na nie!]
........................................................................................................................
*Radko Pytlík Toulky Prahou 7
**jak kto nie czytał to zasuwać do biblioteki.
22 kwietnia 2012
[kino Oko prezentuje]
Ten teren kiedyś dawno należał do przodków Magdy.
Tak o nich mówi - przodkowie. Magda ma w części korzenie żydowskie i dlatego na jesienne spacery chodzą z rodziną na Olszański cmentarz. Mijają tam grupy turystów zmierzających do grobu Franza Kafki (na prawo od wejścia, biały drogowskaz 150m) i błądząc wśród wszeobecnego bluszczu szukają grobów swoich dziadków, pradziadków, ciotek i stryjów, uzupełniają daty, imiona w swoim drzewie genealogicznym...
Tak więc jeden z Magdzinych przodków miał tutaj tovarnu na košile, fabrykę koszul. Jak przodek stracił majątek tego nie wiem, albo nie pamiętam. W każdym razie w 1937 roku Bank Narodowy Czech i Moraw zaczął budowę domów dla swoich pracowników. Istne dzieło, zaokrąglone lodżie na rogu są widoczne już z daleka, statek wpływający do portu. Piękne, sześciopiętrowe funkcjonalistyczne kamienice, najnowocześniejsze w okolicy. Elektryczne domy. Ogrzewanie na prąd i gotowanie na prąd! Drogie panie domu, płyta elektryczna na wyposażeniu każdego mieszkania!
Dom płynący, widok od strony ulicy Milady Horakovej
Na parterze od głównej ulicy oczywiście sklep Baťi. Kawałek dalej, trochę schowany w uliczkę Františka Křížka - wielki niebieski neon. 30 sierpnia 1940 roku w okienku pod neonem pierwsi diváci, widzowie, kupili bilety i zapełnili salę nowootwartego kina. Salę z balkonem i lożami, ponad 700 miejsc! Za Protektoratu nazywało się Orion, ale po wojnie "wrócono" do planowanej pierwotnie nazwy - OKO.
Więc tutaj stoi kino OKO, biograf OKO, BIO|OKO. A Magda mieszka w domu naprzeciwko i z okien patrzy na elektryczne domy. Ach, i pracuje ze mną w tym kinie. I kiedyś, siedząc na kasie, opowiedziała i historię swojego przodka.
Przodek, ładne słowo. Nasączone dumą.

*****
Kilka miesięcy temu zamieszkałam tutaj. V Holešovicích, na Holešovicach, w dzielnicy Pragi. Przyjechałam tu z praskiego brzegu Warszawy. I szybko zaczęłam wrastać - a razem z puszczeniem korzeni poczułam potrzebę poznania tych ulic, po których codziennie chodzę. Historii budynków, nazw ulic, tego miasta w mieście, podobno najmniejszej praskiej dzielnicy.
Zaczęłam od Oka. I do Oka wrócę, nie raz, na pewno. Wrócę ze zdjęciami, historyjkami, ciekawostkami, wspomnieniami...
Start!
[BIO|OKO, ulica Františka Křížka 15, Praha 7]


























