Pokazywanie postów oznaczonych etykietą letná. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą letná. Pokaż wszystkie posty

25 lutego 2013

[czym na mecz? czyli ruchome schody na Letną]

Ostatnio pisałam o sporcie na Letnej, dziś będzie mały dodatek poprzedniego wpisu.

Na mecze trzeba było jakoś dojechać. Obecnie na Spartę możemy podjechać tramwajem albo od strony stacji metra Hradčanská albo od Strossmajeraku. Ewentualnie samochodem, ale tej opcji nie polecam, ponieważ parkowanie na siódemce to żaden raj - w większości miejsc są wyznaczone tzw. modré zony, czyli niebieskie strefy, w których mogą parkować jedynie mieszkańcy z wykupionym abonamentem.
Przed wojną istniała jeszcze jedna opcja dostania się na sportoviště na Letnej - ruchome schody, które zastąpiły wcześniejszą lanovkę.

O lanovce wspominałam już we wpisie o Letenským zámečku, dziś mam dla Was film, w którym możecie zobaczyć ruchome schody. Jest to piętnastosekundowy fragment z filmu Muži v offsidu, który w całości można obejrzeć TUTAJ. Pod koniec filmu możecie też zobaczyć praskie derby.



 I jeszcze jedno zdjęcie, na którym widać reklamę Baty na stopniach. 


13 lutego 2013

[w zdrowym ciele zdrowy duch, czyli sport na Letenskich błoniach]

Wczoraj spadł świeży śnieg. Miałam pójść na poczte, bo w poniedziałek widziałam tam ogłoszenie o herbatce z pracownikami i miłośnikami miejscowej poczty. Trochę miałam nadzieję na jakieś oglądanie urzędu od zaplecza, nasz oddział poczty mieści się w pięknym budynku z lat 30, swego czasu najnowocześniejszy oddział w całej Pradze, jeśli nie w Czechosłowacji. Oryginalny wystrój zachował się do dziś, jest pięknie odnowiony i zasługuje na oddzielną notkę. Niestety - spadł śnieg i po krótkim wypadzie do pracy na poranną zmianę postanowiłam się nigdzie nie ruszać.

Jak wygląda Letenská pláň pod śniegiem mogliście zobaczyć w poprzednim wpisie, a dziś będzie o tym jak wyglądała dawniej, szczególnie w wiosenne dni - idealne dla uprawiania sportu.
Letna zawsze miała to szczęście być szkicownikiem architektów i urbanistów. Projektów była cała masa. Planowano ją przekopać, postawić tam parlament i dzielnicę rządową, a ostatnim projektem była wielka biblioteka przypominająca ośmiornicę. Plany sobie, Letná sobě. 

A raczej - ludzie sobie. Koniec XIX wieku i początek XX to rozkwit sportu. Powstają towarzystwa gimnastyczne i sportowe - Sokoły. Czeski Sokół był pierwszą tego typu organizacją w krajach słowiańskich. Z jednej strony na celu miała podnoszenie sprawności fizycznej i promowanie sportu, z drugiej towarzyszyły temu również idee narodowe. Po prostu - w zdrowym ciele zdrowy duch!*
Na miejsce wszechsokolskich zlotów została wybrana Letná. Odbyło się ich tam pięć, zaczynając od III. zlotu (pierwszy i drugi odbyły się na niedalekiej wyspie Štvanicy). Zloty odbyły się w latach 1895 (4 tysiące sportowców), 1901 (6 tysięcy ćwiczących i arena dla 22 tysięcy widzów, na tym zlocie po raz pierwszy ćwiczyły też kobiety), 1907 (55 tysięcy widzów na trybunach), 1912 (przygotowano trybuny dla 100 tysięcy widzów, wystąpiło 14 tysięcy sportowców) i w 1920 (ponad 100 tysięcy widzów, 16 tysięcy sportowców).

Zlot sokolski na Letnej, obraz z 1920 r.

Na Letnej znalazły miejsce i różne kluby. Pierwsza postawiła tutaj swój stadion atletyczny Slavia, niedługo potem obok staneło boisko piłkarskie. Obok rozłożył się klub Deutscher Fussball Club Prag, czyli piłkarska drużyna niemieckiej mniejszości w Pradze. Po pierwszej wojnie światowej wokół klubu gromadzili niemieckojęzyczni prascy Żydzi, jednak klub był otwarty na wszystkich. Między najlepszymi zawodnikami DFC Prag znajdziemy na przykład Karla Koželuha, jednego z najlepszych czeskich sportowców, który oprócz futbolu grał też w hokeja (przyczynił się do zdobycia jednego z mistrzostw Europy przez reprezentację Czechosłowacji) oraz w tenisa (tutaj lista tytułów jest długa, zaczyna się od mistrzostwa świata zdobytego w 1925 roku). Obok niego w DFC grał też Ferenc Szedlacsek, węgierski piłkarz, a później trener, na stałe żyjący w Czechosłowacji.
Kolejnym klubem, który się wprowadził na Letną była o nieco młodsza od Slavii Sparta. AC Sparta początkowo miała swoje boisko na terenie, gdzie dziś stoi Muzeum Techniki. Kiedy zapadła decyzja o budowie muzeum, spartanie znaleźli nowe miejsce - po drugiej stronie Aleji Belcrediego, dziś ulicy Milady Horákovej. Slavia i Sparta szybko stały się najsilniejszymi praskimi klubami i naturalnymi wrogami.

Widok z lotu ptaka na Letną, lata trzydzieste. Nie ma jeszcze ani budynku zwanego Molochovem, ani budynku Ministerstwa Spraw Wewnętrych, więc zdjęcie pochodzi raczej z początku dekady.

Ten sam widok z podpisanymi boiskami (kliknij żeby powiększyć)

DFC Prag został rozwiązany na wiosnę 1939 roku, kiedy Czechosłowacja stała się Protektoratem Czech i Moraw. Klub nie chciał stać się częścią ruchu Heinleina**. Slavia opuściła Letną po wojnie. Dlaczego? Znalazłam dwie wersje. Pierwsza mówi, ze na początku lat 50tych ich boisko przeszkadzało w budowie pomnika Stalina. To jednak nie wydaje mi sie prawdopodobne, bo pomnik stanął kilkaset metrów dalej, na skarpie i nie bardzo rozumiem w czym by Slavia miała przeszkadzać. Bardziej wierzę w to, że powodem był pożar trybuny. W każdym razie od tamtej pory Slavia ma swój matecznik w dzielnicy Vršovice.

Sparta pozostała tam do dziś. Jeszcze przed wojną zamienili drewnianą trybunę na betonową. W roku 1969 zbudowano tutaj stadion według projektu architekta Cyrila Mandela i inżyniera Vladimíra Syrovátky, trybunę od strony dzisiejszej ulicy Horákovej (wtedy Obránců míru, czyli Obrońców pokoju) przebudowano tak, żeby mogła służyć przy wojskowych paradach.

Przegląd wojsk na Letnej, lata 80. Z tyłu, za trybuną stadionu, Molochov zbudowany w 37 roku.

Widok na Spartę z 2002 roku.

Wszystkie zdjęcia pochodzą z książki Letná - historie a vývoj prostoru.

-----------------------------------------------------------------------------------------------
*jak głosiło hasło Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego Sokół stworzonego na wzór czeskiego.
**Konrad Heinlein - Wikipedia

28 stycznia 2013

[zimowo]

Wiem, zaniedbałam, od lata blog leży nieaktualizowany. Szkoła, praca, teraz sesja... Nie zamierzam jednak tego miejsca porzucać! Dziś jedynie kilka zimowych zdjęć - Strossmayerovo naměstí i Letna, ale w przyszłym miesiącu powinno się pojawić coś więcej. Zakupiłam ostatnio taką książkę:

Letna - historia i rozwój przestrzeni

i z tej książki zamierzam trochę ciekawostek powyciągać. We wrześniu, w ramach Architecture Week, odbył się spacer po Letnej, gdzie pan ze stowarzyszenia Letná sobě opowiadał jak to Letna - wzgórze i Letenská plaň, czyli jak my to tłumaczymy, Letenskie błonia - stanowią od lat problem dla urbanistów i szkicownik dla architektów. Większość, jeśli nie wszystkie te pomysły gromadzi właśnie ta publikacja. 
Letná je pojem a legenda. I když v podstatě neexistuje, je to prostě naše Atlantida  
Letna to idea i legenda. Nawet jeśli w zasadzie nie istnieje, jest po prostu naszą Atlantydą. 
To hasło pojawiło się na tablicy podczas akcji Zažit město jinak.* I właśnie o tym, czemu Letna właściwie nie istnieje, ale jednak jest, zamierzam napisać. 

A teraz garstka zimowych zdjęć.

ulica Milady Horakovej 

Strossmayerovo naměstí w śniegu  - kościół św. Antoniego i Dom Václava Hlavača


widok na Štvanice - po lewej to co zostało z dawnego stadionu hokejowego i mała ślizgawka przed nim, po prawej dawna elektrownia wodna

spacer parkiem

Zameczek zimowym wieczorem

Błonia z Molochovem w tle


W sobotę zaczynam kurs na przewodnika po Pradze, co znów zajmie mi mnóstwo czasu, ale za to po skończeniu będę mądrzejsza. 
Spotkaliśmy ostatnio Anglika, który mieszka na naszej ulicy i działa w stowarzyszeniu Bubny żyją. O Bubnach pisałam w jednym z pierwszych wpisów - TUTAJ - i na moim blogu jest kategoria [bubny], w której umieszczam wpisy dotyczące tej właśnie części Pragi 7. Jestem bardzo ciekawa co to stowarzyszenie robi, jacy ludzie przychodzą na spotkania...
Na razie tyle. Mam nadzieje, że dalej będziecie śledzić tego wielce nieregularnego bloga.

----------------------------------------------------------------------------------------------
*o tej akcji też zamierzam napisać w ramach nadrabiania zaległości

25 lipca 2012

[Letenský zámeček]

Usiadłem na moment w letenskiej restauracji i spoglądałem na to morze świateł i strzech. Wróciłem do domu, chwyciłem sztalugę i farby, i malowałem wielkie, szczegółowe studia, jedno za drugim.

Tak we wspomnieniach pisał czeski impresjonista Antonín Slavíček, a ja go już cytowałam, w jednym z pierwszych wpisów. Ale Letenský zámeček zasłużył na osobny wpis.

Widok na Zameczek pod koniec XIX wieku. [fot. Wikipedia]

W roku 1858 winnice na Letnej stały się majątkiem miasta Pragi, zostały zmienione w park i otwarte dla mieszkańców. Na miejscu dawnego letniego pałacu Belveder* zbudowano w roku 1863 restaurację zwaną Zameczkiem.

Zameczek. Zdjęcie tymczasowo STĄD


Zameczek, przypominający włoskie wille, zaprojektował architekt Ignác Ullmann. W wielkich salach neorenesansowego budynku mieszczą się aktualnie dwie restauracje, na wieży, do której prowadzą kręte schody, jest taras widokowy. Przed Zameczkiem są dwie kolejne restauracje. Pierwsza pod parasolami, obok żeliwnej altany, w której czasem gra orkiestra. W tej obsłuży Was kelner, a napoje podaje się w szkle. Jednak tłumy są raczej po drugiej stronie alejki - przy drewnianych stołach pod kasztanami. Tutaj co prawda trzeba samemu przejść się po piwo, odstać swoje w kolejce przed kioskiem, a później wypić je z plastikowych kubeczków - ale ten widok! Ten widok cieszy i przyciąga na Zameczek już prawie 150 lat!

[fot. MS]

W tym roku firma dzierżawiąca ten teren przeprowadziła mały remont. Szczerze mówiąc, chodzę tam cały rok, a remontu nie zauważyłam! Dopiero artykuł w Lidovkách uświadomił mi, że rok temu stoły wyglądały jednak trochę gorzej i stały w znaczącym nieładzie. Niestety, nie mogę przypomnieć sobie wcześniejszego oświetlenia - wiem, że aktualne jest genialne, lampiony zawieszone wśród kasztanowych liści po zmroku wyglądają jak wielkie świetliki.

Wczesną wiosną jeszcze bez tłumów...

W roku Wystawy Jubileuszowej, czyli w 1891, Zameczek przeżył prawdziwe oblężenie. Nie dość, że wszyscy zmierzali na pobliskie tereny wystawowe, to w dodatku jedna z atrakcji była właśnie tutaj. Lanovka, czyli naziemna kolejka linowa, woziła ludzi od niestniejącego już dziś mostu Franciszka Józefa I. prosto pod letenską restaurację! Później zastąpiono lanovkę pierwszymi w Pradze schodami ruchomymi pod gołym niebem. Dzisiaj niestety po żadnym z nich nie ma już śladu.

Plan lanovki na Letną [fot. Slavné stavby Prahy 7 s.29]


Wagonik lanovki [fot. Praha 7 křížem krážem s.120]


Lanovka przed Zameczkiem [fot. Praha 7 křížem krážem s.120]

Za Zameczkiem - a idąc od Muzeum Techniki przed nim - stoi drewniany okrągły pawilonik. Karuzela. Zatrzymaliśmy się obok karuzeli, która działała obok Letenskiego zameczku. Konie na tej karuzeli wyglądały jak żywe, dlatego że miały prawdziwe grzywy i prawdziwiutkie ogony z końskiego włosia. Powiedziałem Milošowi, że mój tata mówił, że jako chłopiec na tych koniach jeździł, a Miloš mi odpowiedział, że mu to samo mówił i jego tata, pan Srnec. Było jasne, że na Letnej nie ma chyba nikogo, kto by na tej karuzeli nie jeździł.** Karuzela pochodzi z przełomu XIX i XX wieku, w dwóch źródłach znalazłam dwie daty - znów 1891 rok oraz 1905. Jedno jest pewne - jest to najstarsza praska karuzela, do niedawna jeszcze działająca. Aktualnie przechodzi remont,ale mam nadzieję, że już niedługo będzie można się przejechać na jej koniach.

Karuzela, kolotoč. [Foto: Národní technické muzeum, Kateřina Uksová]

Takie widoki!

..................................................................................................


*o letenskich Belvederach będzie osobna notka, bowiem nazwa wędrowała od miejsca do miejsca
**"Povidky z Letne" Jiří Slavíček, s.123

18 lipca 2012

[Pražské filmové léto]

Pogoda w Pradze nam trochę oszalała. Upałów już na szczęście nie mamy, teraz jest trochę jesiennie, a trochę kwietniowo. Wyjść na spacer trochę ryzykowanie, bo nigdy nie wiadomo, kiedy zacznie lać. W domu siedzieć też jakoś głupio.

To może do kina?

W trzech praskich kinach trwa Pražské filmové léto, czyli Praskie Lato Filmów. W których? W Světozorze, v Aero i oczywiście w OKU!


W czym rzecz? Przez cały lipiec seanse o 18 kosztują tylko 30 koron.* Co gramy? Najpopularniejsze filmy z ostatniego roku. W OKU możecie zobaczyć m.in zremasterowany Trainspotting (20.7), O północy w Paryżu (22.7), Urbanized (23.7), Rodina je základ státu (24.7), Alois Nebel (25.7) lub zremasterowane Stokrotki Věry Chytilovej (30.7). Cały program na stronie BIO OKO.

Co jest istotne? Nie przychodźcie na ostatnią chwilę! Cena robi swoje i mamy codziennie wyprzedane, nawet na filmach, na których byśmy się tego nie spodziewali. Najlepiej jest przejrzeć program i kupić bilety wcześniej (w kinie lub eVstupenky**). Rezerwacje są mało opłacalne, ponieważ wygasają pół godziny przed seansem - a wtedy jest już kolejka przez całe kino i szanse na to, że Wasza rezerwacja jeszcze będzie w systemie jest nikła.

Dziś zapraszam na Niebezpieczną metodę.

...................................................................................................................

*w Aero przez cały sierpień, a w Světozorze i w sierpniu i w lipcu. W Aero tak samo jak u nas od 18, w Světozorze należy spojrzeć w program.

** eVstupenky kupujemy na stronie kina. W programie, obok tytułu filmu jest zawsze opcja "rezervace" - tam możemy albo dokonać rezerwacji, albo kupić bilet elektroniczny. eVstupenkę należy wydrukować i przynieść ze sobą:)

19 czerwca 2012

[Lusofona - portugalski festiwal w OKU]

W tym tygodniu w kinie BIO OKO (i nie tylko w Oku) odędzie się 5. edycja LUSOFONY, czyli festiwalu kultury krajów portugalskojęzycznych.

START CZWARTEK 21.6

W naszym kinie będziecie mogli zobaczyć filmy w języku portugalskim oraz MECZ PORTUGALIA vs. CZECHY, oczywiście w sali kinowej:)

OKO-barmani przygotują egzotyczne drinki, na scenie przed kinem DJ Marcos Nery, brazylijska tancerka Simone Correia i kapela Tam Tam Batucuda.



W sobotę impreza będzie kontynuowana nad Wełtatawą, już poza siódemką.


ach, zapomniałam dodać - WEJŚCIE ZA FREE!!!

4 czerwca 2012

[Česko - Maďarsko 1:2]

Czesi już we Wrocławiu, ale zanim wyjechali, wybraliśmy się na towarzyski mecz z Węgrami. Mecz odbył się na Letnej na stadionie klubu AC Sparta.

Należę do osób, które sport omijają bardzo szerokim łukiem (chyba że jest to hokej), dlatego też nie spodziewajcie się relacji pełnej emocji. Na mecz poszłam z dwóch powodów. Raz w życiu być wypada, żeby stwierdzić, że to faktycznie nuda, no i bilety były po 50 koron.


Jakość zdjęć niestety nie powala, ponieważ aparat postanowił zostać w domu. Z tego co zrobiłam telefonem próbowałam wyciągnąć co się da, ale niestety, to dalej tylko telefon.


Petr Čech się rozgrzewa


Sektor pełen energii - najmłodsi kibice


Za chwilę się zacznie...


Trikolora na trybunach w czasie hymnu


Stadion bez podziałów - młody kibic Slavii*



Niestety nie udało mi się uchwycić węgierskich kibiców, którzy zajmowali sektor w przeciwległym rogu, ani też napić się piwa w przerwie, bo kiedy odstaliśmy swoje w kolejce dowiedzieliśmy się, że piwo došlo, czyli wyszło.**


Magazyn Czeskiej Reprezentacji rozdawany przy wejściu


Mecz zakończył się wynikiem 1:2 dla Węgrów.

Link do całego meczu: http://www.ceskatelevize.cz/ivysilani/10114956110-fotbal/212471291200001-cesko-madarsko/


........................................................................................................................

*Sparta i Slavie to dwa praskie kluby, które delikatnie to ujmując nie kochają się.

**Dla zdziwionych - w Czechach sprzedaje się na stadionach piwo. Fakt, że się skończyło w czasie meczu to mniej więcej taki sam skandal jakby w knajpie ktoś Wam powiedział, że piwa nie ma.

29 maja 2012

[Letná sobě! czyli o przestrzeni publicznej]


Wróciłam właśnie z kina, oczywiście z OKA, z filmu Urbanized, który opowiadał właśnie o tym - o planowaniu przestrzeni publicznej i o dyskutowaniu o niej z tymi, których najbardziej obchodzi i którzy powinni mieć najwięcej o niej do powiedzenia - z mieszkańcami. Film serdecznie polecam, można go legalnie wypożyczyć w sieci.

Letná jest dzielnicą w centrum miasta a równocześnie światem sama dla siebie. Jako część historyczna ma niesamowity miejski charakter, bogate życie kulturalne i jednocześnie jest otoczona rozległymi parkami. Posiada wszystkie warunki żeby się stać jednym z najlepszym miejsc do mieszkania w Pradze.

Mimo to w ostatnich latach powstają projekty, które ignorują duszę dzielnicy albo ją zupełnie niszczą.(...)

Letna potrzebuje zrozumienia i wizji(...).

To oczywiście nie cytat z filmu, ale tekst ze strony stowarzyszenia Letná sobě!, która zajmuje się prowadzeniem dyskusji o przestrzeni publicznej na Letnej. Team tworzą architekci, historycy sztuki i studenci architektury. Ale na spotkania organizowane w Muzeum Techniki przychodzą i zwyczajni mieszkańcy. Nagrania z dyskusji są później umieszczane na ich stronie internetowej.


W przyszłym tygodniu planuję po raz pierwszy wybrać się na taką dyskusję. Na razie jako słuchacz. Tematem będzie Letenská pláň, czyli Letenskie błonia, teren, dla którego już od stu lat nie udaje się urbanistom znaleźć rozwiązania. Pomysłów było wiele, jednym z ostatnich był pomysł zbudowania tam Biblioteki Narodowej.*

Czytających po czesku zapraszam na stronę Letná sobě! letnasobe.cz

......................................................................................................................

*o tym, co z tego wynikło opowiada film Olgi Špátovej Oko nad Pragą [http://www.filmweb.pl/film/Oko+nad+Pragą-2010-599391], pokazywany w ramach Warszawskiego Festiwalu Filmowego w 2010 roku. Zdobył główną nagrodę za film dokumentalny.

25 maja 2012

[Peperoncino, czyli włoskie żarcie]

Właśnie wróciłam z przepysznego obiadu w mojej absolutnie ukochanej włoskiej knajpce i z tego powodu dzisiejszy wpis będzie pierwszym z cyklu poradnika gdzie na siódemce jeść i pić.

Restaurację Peperoncino znalazłam przegrzebując jakąś stronę prezentująca wszystkie denní menu* w dzielnicy (adres strony oczywiście zaraz zapomniałam i niestety nie jestem jej w stanie odnaleźć). Menu, które znalazłam nie było zbyt bogate - ale umówmy się, w końcu jest to jedynie denní nabídka, przecież obok tego istnieje też całkiem zwyczajna karta dań. Decydującą rolę zagrała pozycja lunguine losos.


Knajpkę znalazłam, zauroczył mnie prosty wystrój wnętrza, zamówiłam mimo pewnych obaw (ryby w Czechach....) i pokochałam Peperoncino całą częścią serduszka, którą mam przeznaczoną dla dobrego żarcia, pod-część włoskie żarcie.


Dziś po raz pierwszy udało mi się trafić na otwarty ogródek. Otóż do ogródka przechodzi się przez wąski korytarzyk i ląduje się na tyłach kamienicy. Po prostu część tak zwanego dworku należącego do tego budynku została zaaranżowana na część restauracji. Rozstawione na trawie stoliki, dwa olbrzymie kasztany gwarantujące trochę cienia, w rogu też trampolina dla dzieciaków.


Znów skusiłam się na ofertę z łososiem, jednak kiedy przyszłam o 14** to okazało się, że menu na dziś już wyszło. Mój smutny wzrok (i niechęć do proponowanego mi tuńczyka) wywołały krótką dyskusję między kelnerem a kuchnią (-Mamy jeszcze cośkolwiek łososia? -...coś sie znajdzie!) i udało mi się zjeść wymarzony obiad.


Na deser - małe tiramisu, a do rachunku - serwetkowa róża:)


Peperoncino mają swoją stronę internetową: http://www.restaurant-peperoncino.cz/ gdzie w lewym górnym rogiem można znaleźć ofertę na dany dzień (dania opisane raczej zwięźle, tzn. nazwa makaronu plus główny składnik). Jest też galeria - jak na razie tylko zdjęcia w środku, menu stałe, niezależne od pory dnia, formularz rezerwacji i mapka jak trafić. Strona jest po czesku, ale jest to czeski na poziomie niezbyt zaawansowanym, raczej zrozumiałym dla Polaków bez znajomości czeskiego. Mają też oczywiście FB stronę (menu na dziś oraz więcej zdjęć jedzenia).


Restaurant Peperoncino, Letohradská 34






PS. Maruderów, którzy by chcieli się przyczepić, że pierwszą knajpą jaką opisuję na teoretycznie czeskim blogu jest włoska restauracja, pragnę poinformować, że o tradycyjnych hospodach też tutaj będzie:)

.......................................................................................


*denní menu, denní naíidka - czyli po prostu menu na dany dzień. Taka oferta działa w większości czeskich knajp w porze obiadowej. Zazwyczaj znajduje się tam kilka dań głównych, czasem też zupy i w zasadzie jest to tańsze, niż danie ze zwyczajnej karty. Nie wiem jak w centrum, ale na siódemce przeciętna cena głównego dania to około 85 koron (czasem głównego dania razem z zupą). Peperoncino są trochę drożsi, ale są tych 30 koron warci.

**pora obiadowa w Czechach to mniej wiecej 12-15. Na początku wydaje się to wariackim pomysłem, ale idzie się przyzwyczaić.

22 maja 2012

[Letná, Bubny, Holešovice - zwięźle o historii]

Holešovice to oficjalna nazwa dzielnicy. Wcześniej były to Holešovice-Bubny, ale w 1960 roku, w ramach upraszczającej reformy Bubny ucięto. Co jest dziwne o tyle, że właśnie Bubny są częścią najstarszą. A przy okazji też cześcią, w której mieszkam - więc, przynajmniej na początku, najwięcej będzie o nich.


Pamiątka po dawnej, pełnej nazwie - napis na kamienicy, gdzie znajdowała się pierwsza kasa oszczędnościowa.

Bubny, czyli bębny. Przynajmniej współcześnie. Jeśli chodzi o nazwę, niektórzy uparcie twierdzili, że to od jednego z właścicieli wioski, Heřmana z Bubna. Tylko że ów Herman pochodził z innych Buben, a wioska nad Wełtawą nazywała się tak już od wieków. Już w 1105r. wspomina o niej Kosmas w swojej kronice. W każdym razie Bubny są najstarszą zamieszkaną częścią półwyspu. Mieszkańcy osady trudnili się rybactwem i zapewne handlem - bo wieś leżała zaraz przy brodzie, przez który wiodła droga na staromiejskie targowisko. Przez swoje położenie Historia raczej osady nie omijała, a władcy szybko się zorientowali, że tak strategiczne miejsce powinno być majątkiem królewskim. A majątek można darować. I tak przechodząc przez stulecia przez różne ręce, w końcu XIX wieku Bubny zostały kupione przez miasto, połączone z Holešovicami i uchwałą sądu ziemskiego z dnia 18 listopada 1884 roku stały się siódmą dzielnicą Wielkiej Pragi.



Dom Heřmana z Bubna, na rogu ulicy Heřmanovej.

Nazwa Holešovice, Holejsovice czy Holýsovice pochodzi od słowa "holý", goły, lub "holec", bezwąsy, młody chłopak; w przenośni może to również znaczyć niepłodną część ziemi(...). Już sama nazwa pokazuje, że z płodności czy urodzaju nie były Holešovice zbyt znane.* O tym, że źródłem utrzymania biednej osady była głównie rzeka świadczą do dziś nazwy ulic - Maniny, czyli miejsce gdzie rozlewa rzeka, U vody, Přistavní, czyli portowa... W XIX wieku przyszła rewolucja przemysłowa. Czechy stały się najbardziej uprzemysłowioną częścią monarchi austriackiej, a Holešovice - najbardziej przemysłową częścią Pragi. W roku 1881 działają tutaj 32 fabryki, włączając piwowar i królewskie rzeźnie. Decydująca dla rozwoju tej części miasta była budowa wiaduktu kolejowego, stanowiącego część koleji łączącej Pragę z resztą świata. Dziś już ciężko sobie wyobrazić, że była tutaj mała rybacka wioska..

Usiadłem na moment w letenskiej restauracji i spoglądałem na to morze świateł i strzech. Wróciłem do domu, chwyciłem sztalugę i farby, i malowałem wielkie, szczegółowe studia, jedno za drugim.


Widok z Letnej to jedno z największych dzieł czeskiego impresjonisty, Antonína Slavíčka.

Letná. Ręka w górę kto czytał Gottland?** A rozdział o pomniku Stalina dzieci pamiętają? Skoro pamiętają, to jesteśmy w domu. Znaczy nie w domu a na Letnej. Letná, dawniej Leteň nebo Letná pole, do mniej więcej XVIII wieku była winnicą. Zaniedbaną przez ostatnich właścicieli odkupiło w roku 1858 miasto i otworzyło ją dla mieszkańców. W parku stanęła restauracja z żelazną altaną, w której co niedziele odbywały się koncerty. Restauracja, przezywana Zameczek, działa do dziś. Starczy jeden cieplejszy dzień a stoły przed Zameczkiem są pełne. Najszybciej znikają miejsca najdalej od baru - ale z najlepszym widokiem na Pragę.



Zameczek jesienią.

[Zdjęcia małe? To klik na nie!]

........................................................................................................................

*Radko Pytlík Toulky Prahou 7
**jak kto nie czytał to zasuwać do biblioteki.

22 kwietnia 2012

[kino Oko prezentuje]

Ten teren kiedyś dawno należał do przodków Magdy.

Tak o nich mówi - przodkowie. Magda ma w części korzenie żydowskie i dlatego na jesienne spacery chodzą z rodziną na Olszański cmentarz. Mijają tam grupy turystów zmierzających do grobu Franza Kafki (na prawo od wejścia, biały drogowskaz 150m) i błądząc wśród wszeobecnego bluszczu szukają grobów swoich dziadków, pradziadków, ciotek i stryjów, uzupełniają daty, imiona w swoim drzewie genealogicznym...

Tak więc jeden z Magdzinych przodków miał tutaj tovarnu na košile, fabrykę koszul. Jak przodek stracił majątek tego nie wiem, albo nie pamiętam. W każdym razie w 1937 roku Bank Narodowy Czech i Moraw zaczął budowę domów dla swoich pracowników. Istne dzieło, zaokrąglone lodżie na rogu są widoczne już z daleka, statek wpływający do portu. Piękne, sześciopiętrowe funkcjonalistyczne kamienice, najnowocześniejsze w okolicy. Elektryczne domy. Ogrzewanie na prąd i gotowanie na prąd! Drogie panie domu, płyta elektryczna na wyposażeniu każdego mieszkania!




Dom płynący, widok od strony ulicy Milady Horakovej


Na parterze od głównej ulicy oczywiście sklep Baťi. Kawałek dalej, trochę schowany w uliczkę Františka Křížka - wielki niebieski neon. 30 sierpnia 1940 roku w okienku pod neonem pierwsi diváci, widzowie, kupili bilety i zapełnili salę nowootwartego kina. Salę z balkonem i lożami, ponad 700 miejsc! Za Protektoratu nazywało się Orion, ale po wojnie "wrócono" do planowanej pierwotnie nazwy - OKO.

Więc tutaj stoi kino OKO, biograf OKO, BIO|OKO. A Magda mieszka w domu naprzeciwko i z okien patrzy na elektryczne domy. Ach, i pracuje ze mną w tym kinie. I kiedyś, siedząc na kasie, opowiedziała i historię swojego przodka.

Przodek, ładne słowo. Nasączone dumą.

*****

Kilka miesięcy temu zamieszkałam tutaj. V Holešovicích, na Holešovicach, w dzielnicy Pragi. Przyjechałam tu z praskiego brzegu Warszawy. I szybko zaczęłam wrastać - a razem z puszczeniem korzeni poczułam potrzebę poznania tych ulic, po których codziennie chodzę. Historii budynków, nazw ulic, tego miasta w mieście, podobno najmniejszej praskiej dzielnicy.
Zaczęłam od Oka. I do Oka wrócę, nie raz, na pewno. Wrócę ze zdjęciami, historyjkami, ciekawostkami, wspomnieniami...

Start!

[BIO|OKO, ulica Františka Křížka 15, Praha 7]